Polub bloga na facebooku

Polub bloga na facebooku:    

niedziela, 3 marca 2013

ks. Oko i rzetelne dane naukowe

W nadawanym niedawno programie Tomasz Lisa miejsce miała średnio ciekawa dyskusja na temat związków partnerskich. Jak zwykle padło parę wytartych sloganów, mogliśmy zobaczyć że oponenci nie zgadzają się ze sobą i obejrzeć ckliwy materiał o parze lesbijek, które muszą wyjechać z Polski. W ogóle bym się tym nie zajął gdyby nie wątek naukowy i odwoływanie się do statystyk i konkretnych danych przez ks. Dariusza Oko. Niedługo potem w wywiadzie dla Frondy celebruje on zwycięstwo.
Oponentów charakteryzował brak elementarnej wiedzy i powtarzanie sloganów ideologii gender i homopropagandy. Naprzeciw temu wyłożyłem rzetelne dane naukowe. Mam nadzieję, że ten kontrast widzowie zauważyli – z jednej strony była spokojnie przedstawiana rzetelna wiedza, a z drugiej – ideologiczne hasła, propaganda bez elementarnej wiedzy empirycznej, albo nawet wbrew tej wiedzy.
Na tym wywiadzie i na danych do których odwoływał się zaproszony do studia ksiądz, chciałem oprzeć swoją krotką notkę.

W wywiadzie czytamy:
Jeżeli chodzi o rodziny homoseksualne, to powoływałem się na badania prof. Marka Regnerusa. Były one szeroko komentowane, także w polskiej prasie. Co do ich rzetelności naukowej trudno mieć wątpliwości, szczególnie potwierdziły to nieudane próby ich obalenia przez homolobby.

Nie wiem dokładnie które fragmenty z tej pracy przytacza ks. Dariusz, bo chyba nie informację o tym, że wśród pedofilów 40% to homoseksualiści. Nie ma tam takiej informacji. Nie ma tam w ogóle specjalnie ważnych informacji, bo badanie to zostało przeprowadzone na zupełnie niereprezentatywnej próbie. Pomimo chwytu retorycznego znanego jako zapewnianie (assuring) w rzeczywistości wcale nie tak trudno mieć wątpliwości co do badań prof. Regnerusa. Pisał o tym już Bart i nie tylko. Nie będę więc się tutaj na ten temat rozpisywał. Nie istotne, czy badanie to jest przeprowadzone rzetelnie, czy nie ks. Oko nie odwołuje się do niego w żadnym momencie programu, ani wywiadu. Po prostu przytacza je jako źródło.

Nie przytacza natomiast źródła swoich "twardych danych" odnośnie tych 40% homoseksualistów wśród pedofilów. Nie przytacza ich pewnie dlatego, że takie dane nie istnieją.
Oczywiście wszystko jest kwestią metodologii jeżeli homoseksualistą nazwiemy pedofila zainteresowanego małymi chłopcami, to rzeczywiście otrzymamy dość poważny wynik, ale jest to oczywiste przekłamanie. Homoseksualistą nazywamy osobę, którą pociągają dorosłe osoby tej samej płci. Pedofilem nazywamy osobę, którą pociągają dzieci (jednej, drugiej, lub obydwojga płci). I teraz badania: Groth i Birnbaum (1978) badanie przeprowadzone na grupie 175 osób skazanych za molestowanie dzieci. Liczba homoseksualistów w tej grupie - 0. Dr. Carole Jenny (1994) badanie przeprowadzone na 269 przypadkach. Liczba homoseksualistów w tej grupie - 2.
Freund (1989) Badanie w którym przedstawiano dorosłym heteroseksualnym mężczyznom fotografie rozebranych małych dziewczynek i homoseksualnym dorosłym mężczyznom fotografie rozebranych chłopców. Mierzono podniecenie seksualne. Nie stwierdzono różnicy pomiędzy obiema grupami. Na ten temat więcej tutaj.

Zobaczmy dalej:
Jeżeli homoseksualistów jest mniej więcej 2 proc. w społeczeństwie, a jest ich około 40 proc. wśród pedofilów i 60 proc. wśród chorych na AIDS, to znaczy to, że kilkadziesiąt razy częściej stają pedofilami i chorują na AIDS (oraz na inne choroby weneryczne). Wynika to z niesłychanego, niespotykanego nigdzie indziej promiskuizmu, rozpusty, w jakich żyją. Czegoś takiego nie spotyka się a żadnej innej grupie społecznej! Te dane pokazują, że medialne dyskusje podążają w kompletnie złym kierunku. Ci ludzie potrzebują pomocy medycznej, a nie propagowania takiego stylu życia! To jest medyczna katastrofa.
Dowiadujemy się 60 proc chorych na AIDS to homoseksualiści. I to jest prawdziwa informacja. Ale tylko w przypadku nowych zarażeń i tylko w Niemczech. Oto jak wygląda podział grup ryzyka wśród chorych na AIDS w Polsce. (wg Państwowego Zakładu Higieny 2007-2011). [update]


Nie jest to jakiś skrywany fakt, że wirusem HIV przez stosunek analny łatwiej się zarazić (~1:30) niż przez stosunek waginalny (~1:600), tylko jaki to jest argument przeciwko związkom partnerskim? Nie ma logicznej ścieżki pomiędzy liczbą homoseksualistów zakażonych wirusem HIV a legalizacją (lub nie) związków partnerskich. To tak jakby powiedzieć, że wśród górników istnieje 60% większa szansa zachorowania na pylicę, w związku z czym, należy pozbawić ich prawa do głosowania w wyborach. Warto też zadać sobie pytanie ilu wśród badających się na obecność wirusa jest osób homoseksualnych a ile heteroseksualnych. Świadomość bycia wielokrotnie bardziej narażonym na zakażenie powoduje, że procent homoseksualistów robiących badania na obecność wirusa HIV jest kilkukrotnie większy niż heteroseksualistów. Wniosek jest taki, że 60% ZDIAGNOZOWANYCH przypadków - to homoseksualiści. Grupa badana jest niereprezentatywna, a co z tym idzie nie można analizować tych danych jak badania naukowego i poszerzać definicję na wszystkich homoseksualistów.
 Spośród wszystkich zawartych małżeństw i związków partnerskich [w Niemczech],  homozwiązki stanowią zaledwie pół promila! I zdecydowana większość z nich już się rozpadła. Czyli zawiera je tylko znikoma mniejszość ze znikomej mniejszości. Zatem ich to wcale nie interesuje, oni tego nie potrzebują, wystarczy 12 partnerów rocznie. Po co zatem ta cała awantura? Po co terroryzowanie całego społeczeństwa roszczeniami homolobby?
Tylko skąd te dane? Po pierwsze zestawienie jednopłciowych związków partnerskich ze wszystkimi małżeństwami jest niespecjalnie uczciwe zwłaszcza w towarzystwie argumentu, że homoseksualiści są związkami partnerskimi nie zainteresowani. Policzmy sami. Nie znam niemieckiego, więc będę się musiał zadowolić źródłem niebezpośrednim. Wg. artykułu z Goethe Institute (który powołuje się na badania Statistische Bundesamt) w Niemczech jest (a konkretnie było w 2007 roku, bo z tego roku mam dane) ok 173tys zarejestrowanych związków partnerskich osób tej samej płci, co prawda mogą być wśród nich pary niezwiązane relacją seksualną (studenci, emeryci), więc liczbę tę trzeba zaniżyć. Zróbmy tak i zaniżmy ją bardzo do okrągłych 100tys. Mamy więc 200tys homoseksualistów żyjących w związkach partnerskich. Trudno oszacować rzeczywistą ilość homoseksualistów, liczby wahają się od 1% społeczeństwa, do nawet 7%, przyjmijmy jednak średnią wartość. Amerykańskie badania (Laumann, E. O., Gagnon, J. H., Michael, R. T., & Michaels, S. [1994] ) wykazują, że orientację homoseksualną deklaruje 1,4 % kobiet i 2,8% mężczyzn. Badanie nie uwzględnia homoseksualistów ukrytych, ale dla naszego wyliczenia wystarczy. W sumie mamy (przy założeniu równej ilości kobiet i mężczyzn) 2,1% społeczeństwa. (Warto zaznaczyć, że im wyższą liczbę założymy tutaj tym argument ks. Oko wypadnie lepiej, dlatego wszystkie liczby zaokrąglam na jego korzyść). Dlatego zaokrąglam do 2,5% Ludność Niemiec: 81,799,600. Liczymy.

2,5% z 81 799 600 = 4 089 980 znowu zaokrąglę w górę na korzyść ks. Oko 2 050 000 homoseksualistów w Niemczech z czego 200 000 żyje w związkach partnerskich. A to wychodzi ponad 10 proc homoseksualistów żyjących w związkach partnerskich. Nie jest znowu tak źle. Na pewno nie promil. [update: dziękuję za zwrócenie uwagi na oczywisty błąd, w moim poprzednim obliczeniu]
Jeśli zgodzimy się na homozwiązki, to niebawem dojdzie do tego adopcja, zaraz później przyjdzie nakaz mówienia "rodzic A" i "rodzic B" zakaz mówienia „mama” i „tata”. Dzieci w przedszkolach i szkołach będą upominane za użycie najświętszych słów ludzkości. Przecież tak już jest na Zachodzie. Co to za ludzie, którzy chcą zakazać dzieciom używanie słów „mama” i „tata”?
No i tutaj już się zaczyna klasyczna prawicowo-katolicka argumentacja. Oczywiście nikt nie chcę zakazywać dzieciom mówienia mama i tata. Chodzi o niezbędne zmiany w kodeksie cywilnym. To jest naturalna konsekwencja zmiany prawa i zachowania jego dotychczasowego działania w nowych sytuacjach. Jest to argument równie często powtarzany co nieprawdziwy.
W Holandii już planuje się utworzenie gett dla „homofobów”, czyli przeciwników gejów. Homofoby mają być zamykani w gettach i więziach jak kiedyś Żydzi. I imię jedynie słusznej, arcypostępowej ideologii gender.
Kolejny sztandarowy i nieprawdziwy argument o którym już wielu pisało przede mną między innymi tutaj.

Można tak dalej i dalej, ale po co? Oczywiście przygotowanie innych uczestników programu też nie należy do wzorowych. Michał Piróg ze swoim zarzutem wobec Kościoła Katolickiego, że nie chcą chrzcić dzieci z Zespołem Downa to taki sam lewicowy mem jak prawicowe getta dla homofobów. (W rzeczywistości to był jednorazowy przypadek, nie chodziło o chrzest tylko o komunię i to na dodatek w kościele anglikańskim.) Jednak to ks. Oko twierdzi, że dysponuje rzetelnymi informacjami i krytykuje wszystkich oponentów twierdząc, że powtarzają slogany. Aż się na usta ciśnie że ksiądz nie zauważa belki w swoim własnym Oku, że sparafrazuję ewangelię św. Łukasza.

7 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że ktoś weryfikuje te bzdury. Często odczuwam wrażenie graniczące z pewnością, że oponenci księży, osób duchownych ogólnie, są jacyś bardzo "płascy" w swojej argumentacji, i w pewnym momencie zacinają się, nie umiejąc bronić swojego zdania. Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy zaczynają się posługiwać tym samym poziomem bzdur i propagandowych gadek. Miło znaleźć taki blog :).

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.fronda.pl/a/ks-oko-dziekuje-widzom-robie,26663.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze na tej stronie są najbardziej dobijające, ale... To w końcu Fronda ;).

      Usuń
  3. "Amerykańskie badania [...] wykazują, że orientację homoseksualną deklaruje 1,4 % kobiet i 2,8% mężczyzn. Badanie nie uwzględnia homoseksualistów ukrytych, ale dla naszego wyliczenia wystarczy. W sumie mamy 4,2% społeczeństwa."

    Te procenty chyba się nie sumują... Jak już to byśmy mieli 2.1% społeczeństwa (przy założeniu równej ilości mężczyzn i kobiet). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, oczywiście masz rację. Błąd oczywisty, oczywiście działał on na korzyść księdza Oko, po poprawkach, argument jeszcze bardziej druzgocący ;)

      Usuń
  4. "Oczywiście nikt nie chcę zakazywać dzieciom mówienia mama i tata." Tu się mylisz :) http://korwin-mikke.pl/europa/zobacz/koniec_z_mama_i_tata_we_francji/65601 Czy wprowadzą, to się okaże. Ale chęci są. Przynajmniej u niektórych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie mylę się ;) Nadużycie polega na mówieniu, że zabroni się DZIECIOM mówić mama i tata, nikt tego nie postuluje, co jest jasne jeśli przeczytasz dalej o czym piszę i przeczytasz dokładnie swój link:

      "Francuska gazeta katolicka "La Vie" ujawniła rządową propozycję ustawy legalizującej tzw. homoseksualne małżeństwa, która zakłada m.in. likwidację z terminologii prawnej we Francji słów "matka" i "ojciec".
      W wyniku reformy, terminy te miałyby zostać zastąpione w prawie cywilnym wyłącznie słowem "rodzice"."

      Chodzi o zmiany w prawie. Jest to niezbędne, bo jeżeli poszerzasz zbiór "małżeństwo" o nowe elementy, musisz poszerzyć też nomenklaturę tak, żeby obejmowała wszystkie elementy zbioru. Jeżeli masz gospodarstwo w którym uprawiasz ziemniaki i buraki i do tej pory w regulaminie miałeś napisane "pracownicy powinni podlewać ziemniaki i buraki 3 razy dziennie" i postanawiasz hodować dodatkowo marchewkę, rozsądnie jest zmienić w regulaminie "ziemniaki i buraki" na "warzywa". Ale nadużyciem jest mówienie, że zakazujesz pracownikom używać słów "ziemniak" i "burak" a tym straszy ks. Oko ;)

      Usuń

Komentować może każdy, bez konieczności logowania. Prosiłbym jednak o wpisanie jakiegoś nicka, bo czasami dyskusja z 6 "anonimowymi" powoduje trochę zamieszania.