Polub bloga na facebooku

Polub bloga na facebooku:    

czwartek, 18 lipca 2013

Dieta zgodna z grupą krwi

Od jakiegoś czasu nie jem mięsa, trochę się do tej decyzji zbierałem, ale w końcu gruba krecha i przez osiem miesięcy nie tknąłem kotlecika ani skrzydełka i bardzo mi z tym dobrze. Jedynym efektem ubocznym zmiany diety jest wzmożona ilość rozmów na temat wegetarianizmu i moich motywacji. Oczywiście gdy odpowiadam, że chodzi o kwestie etyczne rozmówcy nie-wegetarianie dzielą się na trzy grupy

1)"A to ty jesteś z tych nienormalnych, szkoda ci krówek?, a ja będę opierdalał schabowe"
2) "Podziwiam mi ciężko by było odstawić mięso, za bardzo je lubię"
3) "Też mam tak, że mam z tym problem, ale mam grupę krwi 0 i nie mogę przejść na wegetarianizm bo to grupa krwi mięsożerców"

O ile w pierwszych dwóch wypadkach rozmowa jest bardzo prosta. W pierwszym kupujesz kolejne piwo i zmieniasz temat, w drugim sugerujesz utylitarne podejście, czyli zmniejszenie ilości jedzonego mięsa, to trzecia grupa sprawiała mi problem. Z jednej strony jakoś węszyłem nosem, że z tymi grupami krwi to jakaś ściema, bo niby jaki to ma związek, z drugiej nie miałem wiedzy. Gdy wyrażałem wątpliwość zawsze jakaś "znajoma dietetyczka", "czytałem książkę", "wszyscy to wiedzą" itd. itp.  Oczywiście znajome (i nieznajome dietetyczki), cała masa książek i powszechnie znane prawdy w bardzo dużej mierze nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Postanowiłem więc zbadać temat coby przy następnej dyskusji zabłysnąć intelektem, oczytaniem, wiedzą i być może przekonać kogoś z grupy 3, że jednak nie-jedzenie mięsa nie pośle go w prostej linii do piachu. (aa no i warto dodać, że od wegetarian słyszę to równie często "ja mam grupę A, dla mnie nie-jedzenie mięsa jest naturalne")

Przeszukałem trochę sieć no i znalazłem całe mnóstwo porad (np. tutaj, tutaj,  tutaj albo tutaj), ale też oczywiście sytuację zwęszyli producenci suplementow diety (np. tu). Dużo tego i w dodatku większość tych informacji jest zadziwiająco spójna i ze sobą zgodna. Okazuje się, że jest tak dlatego, że wszystkie te informacje swoje źródło mają w jednej książce "Dieta zgodna z grupą krwi" P. D'Adamo. Od tego się zaczęło i łatwo to prześledzić. D'Adamo w swojej książce popełnia błąd twierdząc, że grupa krwi 0 jest najstarszą grupą krwi. To nie jest prawda, badania genomu człowieka, szympansów i bonobo wykazały, że najstarszą grupą krwi jest grupa A. Co wiadomo już od początku lat 90tych (książka D'Adamo jest z 1996) Błąd popełniony przez D'Adamo jest do teraz powtarzany na wszystkich stronach promujących "dietę zgodną z grupą krwi".

Znając już publikację i nazwisko autora nie jest już trudno o research. Wchodząc na wikipedię na zakładkę o grupach krwi w dziale "pseudoscience" widnieje książka D'Adamo.

Peter J. D'Adamo's book, Eat Right For Your Blood Type, offers a history of human blood type development and claims that ABO blood groups can be used to determine the proper diet for your body to maintain its proper balance, as well as to predict personality traits and disease susceptibility. No published research is referenced, indicating that the information is not supported by any scientific evidence.


Sam autor (co można wyczytać z jego biografii) jest wykładowcą na University of Bridgeport College of Naturopathic Medicine. Co to jest ta "Naturopathic Medicine", jest to kolejne mambo dżambo, oparte na doktrynie witalizmu.

Całą teorię D'Adamo możemy spokojnie odrzucić, razem ze wszystkimi jej pochodnymi dietami, informacje zawarte w tej książce są arbitralnie wymyślone przez D'Adamo, nie wynikają z żadnej empirycznej wiedzy. Możemy o tym przeczytać na sceptic dictionary, wikipedii i w paru innych miejscach (tu, tu, lub tu). Nawet po polsku. Sceptyczne głosy giną jednak w natłoku wszelakich stron o zdrowym żywieniu, urodzie, stylu życia i wszystkich rzeczach, które obecnie uwielbiają celebryci, zwłaszcza w polskim internecie.

No i jeszcze na koniec szybki rzut oka na pubmed, przegląd prac na temat "diety zgodnej z grupą krwi" owocuje taką konkluzją:

No evidence currently exists to validate the purported health benefits of blood type diets. To validate these claims, studies are required that compare the health outcomes between participants adhering to a particular blood type diet (experimental group) and participants continuing a standard diet (control group) within a particular blood type population.

I D'Adamo to rozbrajająco potwierdza:

D'Adamo says he believes in the diet based on circumstantial evidence. 
"All the authors did was conclude, as have I, that there is a lack of direct research on the subject," D'Adamo told Reuters Health by email.

Pytanie, w takim razie, czy koncepcja powstała w czyjejś wyobraźni, powinna determinować nasze życiowe, często (jak w tym wypadku) mające etyczne podłoże wybory? Przy podjęciu takiej trudnej decyzji, jak zmiana diety na wegetariańską/wegańską, każda nawet najgłupsza wymówka, pozwala uśpić sumienie. W bardziej hardkorowym wydaniu tego rodzaju doktrynerskie, nienaukowe twierdzenia usypiały sumienia np. w przypadku rasizmu. Konkluzja: jeżeli jesz mięso, weź to na klatę, ale nie podpieraj się pseudonaukowymi bredniami.

4 komentarze:

  1. Oj, to chyba nie natknąłeś się jeszcze na takiego rozmówcę jak ja. Ja powiedziałbym: "To fajnie". Znam różne osoby, jedna jest wegetarianką, inna ma ciekawy zestaw chorób: celiakia i nadwrażliwość na salicylany, przez co nie może jeść zbóż i niektórych owoców i warzyw. W zasadzie poglądy żywieniowe, jeśli nie są mi później natrętnie wciskane, mi u innych nie przeszkadzają. Może jedynie zastrzeżenia miałbym gdyby rodzice chcieli którąś z tych specyficznie ubogich diet jak weganizm stosować u małych dzieci.

    Mógłbyś spróbować omówić tu też pewne mity na temat jedzenia mięsa - ileż to razy słyszałem bezrefleksyjnie powtarzane że mięsożercy są agresywni, albo że białko w mięsie zamienia się w opiaty, i wszyscy mięsożercy są uzależnieni (to samo mówi się o mlekopijcach), albo wręcz że nasi przodkowie byli roślinożerni a jedzenie mięsa to szkodliwy wytwór kultury.

    Dieta zgodna z grupami krwi od samego początku wydawała mi się idiotyzmem, więc dobrze że to opisałeś, choć może dobrze by było wymienić konkretne medyczne argumenty przeciw takim twierdzeniom (jak na przykład ten, że geny antygenów krwi stanowią bardzo małą część genomu i nie są dziedziczone łącznie z genami odpowiedzialnymi za przemianę materii). Wokół grup krwi krąży zresztą wiele innych stereotypów, jak ten, że wpływa ona na charakter. W Chinach zdarzały się przypadki że szefowie firm dobierali pracowników wedle grup krwi, zgodnie w poglądem, że ci z grupą A są skłonni do przestępstw a ci z grupą 0 najpracowitsi. Kwestie te komplikuje jednak fakt, ze znamy jeszcze inne czynniki antygenowe, jak Rh + -, M,N,MN... łącznie jest ich kilkanaście co daje dużą liczbę kombinacji i utrudnia znalezienie dawcy organów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zdecydowanie mity wegańskie/wegetariańskie to temat na osobną notkę. Wystarczyłoby zanalizować taki np. wykład: http://www.youtube.com/watch?v=t3DPCQjlanM i może kiedyś jak będę miał czas to to zrobię. Ja osobiście uważam weganizm/wegetarianizm za decyzje etyczną a nie dietetyczną i używanie argumentów, o opiatach, czy większej agresji, albo wymyślanie alternatywnych wersji ewolucji homo sapiens jest idiotyczne.

      Usuń
  2. Coś tam od znajomych słyszałem o "diecie zgodnej z grupą krwi", ale nigdy mnie to nie pociągało. Niemniej jednak czytelnikom chciałbym zwrócić uwagę na fragment definicji wiatalizmu "nie poddaje się testom empirycznym i jest uznawany przez większość naukowców za teorię pozanaukową (wykracza poza metodologiczny naturalizm)."

    Teoria pozanaukowa. Aż miło czytać takie sformułowania. Nie oczernianie w stylu "pseudonauka", "mambo-dżambo" lecz przyznanie: "nie możemy tego zmierzyć, więc nie zajmujemy się tym. Może to istnieje, może nie, może kiedyś będzie mierzalne, ale teraz nie jest. To nie nasza działka". To jest uczciwe postawienie sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  3. http://www.jestemfit.pl/artykuly/dieta/na-czym-polega-dieta-zgodna-z-grupa-krwi - dieta zgodna z grupa krwi wytłumaczona chyba w najprostszy możliwy sposób. Mimo wszystko przeczytałam i porzuciłam. Dlaczego? Bo mam grupę krwi A, anie wytrzymałabym zyc bez mięsa. Jak mi coś po czyms jest - to nie jem, ale jak się dobrze czuję - to czemu nie ?

    OdpowiedzUsuń

Komentować może każdy, bez konieczności logowania. Prosiłbym jednak o wpisanie jakiegoś nicka, bo czasami dyskusja z 6 "anonimowymi" powoduje trochę zamieszania.