Polub bloga na facebooku

Polub bloga na facebooku:    

sobota, 3 sierpnia 2013

60% księży profesora Baniaka

Trochę czasu już minęło od publikacji artykułu o którym dzisiaj chcę pisać. Może dobrze - emocje trochę ucichły, pojawiło się trochę więcej danych, można napisać o tym racjonalną notkę. Artykuł rok temu wywołał gigantyczną burzę. Mowa o wywiadzie z prof. Józefem Baniakiem który wydrukowany został w Newsweeku i stał się tematem numeru. Po publikacji z tygodnika odszedł Szymon Hołownia.Temat podjęła za Newsweekiem gazeta wyborcza, a Tomasz Terlikowski, mocniej niż zwykle ciskał numerem Newsweeka o ścianę. Problem polega na tym, że Terlikowski twierdzi że te dane są wyssane z palca, a Hołownia odwołuje się do danych anegdotycznych:
"Celibat to fikcja"? U większości księży, których znam to się nie zgadza, żyją w celibacie i on naprawdę im służy. "Kościół toleruje podwójne życie księży"? Na każdy jeden taki przypadek dam dziesięć gdy nie toleruje.
A my przecież rozmawiamy tutaj o danych naukowych, o wynikach naukowca, więc już po upływie czasu i spadku emocji może przeanalizujemy na serio, skąd te dane na ile są prawdziwe i jaka użyta była metodologia. Ot tak dla sportu, może trzeba zobaczyć kto tutaj miał rację.

Autorem badania jest prof. Józef Baniak socjolog religii z Poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, w tekście zamieszczonym w Newsweeku czytamy:
Prawie 60 proc. polskich księży utrzymuje kontakty seksualne z kobietami, a około 10-15 proc. ma dzieci ze swoimi partnerkami - twierdzi prof. Józef Baniak z poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. [...] Jeszcze kilka lat temu prof. Baniak szacował, że około 10-15 proc. księży, którzy są w związkach z kobietami, ma też z nimi dzieci. Dzisiaj mówi, że trzeba te szacunki traktować jako zaniżone. Nie ma jednak twardych danych, bo dopiero opracowuje najnowsze statystyki.
Lampka alarmowa powinna się zapalić kiedy czytamy, że naukowiec stwierdza jakiś fakt mimo, że nie ma jeszcze twardych danych.

W późniejszym wywiadzie z profesorem Baniakiem na portalu natemat możemy przeczytać:
To zjawisko badam od 25 lat. W latach 80. i 90. przebadałem 300 byłych księży. Na przełomie lat 90. przebadałem 800 księży, którzy wciąż pełnili posługę kapłańską. 60 proc. z przebadanych przeze mnie duchownych jest lub była w związku z kobietami. Te badania wciąż nie są zakończone, ciągle ja aktualizuję, powiem nawet, że są już nieco nieaktualne, bo to zjawisko wciąż się nasila.
Przepadał 300 byłych księży i 800 księży czynnych i wykrył, że 60 proc z nich ma lub miało kontakty z kobietami. Łatwo się domyśleć, że byli duchowni w większości mieli a tym bardziej mają kontakty z kobietami. Skąd jednak ta proporcja? Sprawdźmy. Wychodzi na to, że w badaniu przeprowadzonym przez baniaka ponad 27 proc stanowią byli księża. Jak to się ma do ogólnej grupy badanej czyli całego duchowieństwa? Ciężko o te dane i kiedy szukam ich i tak odbijam się od badań prof. Baniaka, który twierdzi, że nieoficjalnie nawet połowa kapłanów odchodzi do "cywila", no ale prof. nie może być sędzią we własnej sprawie. Tutaj możemy przeczytać, że szacuje się, że około 22% księży rezygnuje z kapłaństwa. Faktem jest jednak, że nie ma dostępu do oficjalnych statystyk i ta liczba może być zaniżona.

Do tego pomieszania byłych księży z czynnymi wątpliwości ma też Szymon Hołownia (choć autorytetem naukowym nie jest, to zapytał "znajomych socjologów") i Terlikowski (jw. on nawet nie pytał).

Problem okazuje się w ogóle jednak nieistotny. Zaglądając do samego badania na stronie 233 możemy zobaczyć, że eksksięża i obecni księża traktowani są osobno:


Jeżeli chodzi o obie grupy autor badania pisze tak:
Analiza ta ma u swych podstaw szerokie i wieloletnie badania socjologiczne, jedyne w kraju, zrealizowane wśród dwóch określonych grup księży rzymskokatolickich: a) wśród księży parafialnych i zakonnych, którzy przeżyli ostry kryzys swej tożsamości kapłańskiej, a później zrezygnowali z kapłaństwa i powrócili do życia świeckiego w małżeństwie i rodzinie; b) wśród księży parafialnych i zakonnych, którzy albo przeżyli kryzys swego kapłaństwa i powołania, lecz nie  odeszli z ,,zawodu” kapłańskiego i pozostali mężczyznami–duchownymi, albo też kryzysu takiego nie przeżyli i ciągle funkcjonowali (do momentu badań) bez przeszkód w kapłaństwie w parafiach i w zakonach, interesując się jednak tym problemem w różnym stopniu. [...] Z kolei w drugich badaniach kontakt nawiązałem z 800 księżmi pracującymi w Polsce w parafiach i w zakonach, lecz uczestniczyło w nich 744 księży, czyli 93% próby kontaktowej, zaś pozostali księża nie zechcieli uczestniczyć w nich z różnych powodów.
Czyli druga grupa (b), o której mówimy zawiera księży i takich, którzy przechodzą/przechodzili kryzys i takich, którym kryzys jest obcy, nie wiemy jednak jak dobierana została ta grupa i na ile odzwierciedla to pełny obraz duchowieństwa. Tego niestety nie dowiadujemy się z wyżej podlinkowanej publikacji. I wydaje mi się, że jest to główny zarzut do wiarygodności tej pracy.

O randomizacji badanych prof. Baniak pisze tak (wywiad z natemat):
Zastosowałem wywiad standardowy i pogłębiony oraz ankiety internetowe. Większość duchownych przebadałem za pomocą kwestionariuszy, inni się do mnie zgłaszali lub sam do nich jeździłem. [...] Księży do badania dobierałem w większości losowo, jeśli chodzi o ankiety. Ci, którzy się zgłosili, też w jakiś sposób byli "losowi", bo ja ich o to nie prosiłem. 
Ja tutaj osobiście widzę duży problem. Prof Baniak od lat prowadzi badania na temat celibatu księży, jest z tego znany. Jeżeli uważa, że księża którzy się do niego zgłaszają, są "losowi" to jest to poważna wada metodologiczna, która na pewno poważnie wpływa na zawyżenie ostatecznego wyniku. W rozmowie o metodologii profesor jest jednak dużo bardziej oszczędny niż w Newsweeku, nie piszę o 60% polskich księży tylko pisze już:
 Oczywiście liczę się z błędem statystycznym oraz społecznym. To wskaźniki procentowe odnoszące się do przebadanych przeze mnie osób. Nie muszą odnosić się do całej populacji. Ale dają solidne podstawy by uświadomić sobie skalę zjawiska.
Jakie więc możemy wyciągnąć wnioski po ponad roku od publikacji.

- Po pierwsze: lubimy dyskutować o badaniach których nikt nie czyta.

- Po drugie: badanie prof. Baniaka wymaga jeszcze dokładnego uściślenia jak dobierana była grupa badawcza, z wypowiedzi na łamach prasy możemy mieć co do tego poważne wątpliwości, ale nie możemy wyciągać wyrwanych z kontekstu wypowiedzi z gazety i za ich pomocą krytykować badania. Profesor Józef Baniak, powinien i byłoby to w dobrym smaku, skomentować ten drażliwy wątek. Niestety nie odpowiedział na moją mailową prośbę, a także nie udało mi się znaleźć w internecie, żadnego szczegółowego opisu na ten temat.

- Po trzecie: opieranie stwierdzenia w popularnym tygodniku na podstawie badań jednej osoby, które nie były zweryfikowane przez nikogo i nie ma pełnej wiedzy o ich metodologii jest poważnym nadużyciem. Do tego pokusa dobrego headline'u jest dużo silniejsza niż uczciwość dziennikarska. Stąd potem takie kwiatki:


- Po czwarte: mimo krytycznych głosów nawet biorąc pod uwagę pewne nieścisłości metodologiczne i nawet dzieląc wyniki prof. Baniaka na pół. Widzimy, że skala zjawiska jest ogromna i oburzenie jakie wywołał artykuł, ostentacyjne odejścia i ciskanie tygodnikiem o ścianę powinny być zastąpione rzetelną dyskusją. Rozmawiamy w końcu o nauce, a w nauce liczą się konkrety a nie emocje.

4 komentarze:

  1. Lewactwo ukrywając się za słowem badania naukowe ma na celu dezawuowanie misji Ewangelizacyjnej kk w Polsce i w świecie. Niech się lepiej zajmą własnym życiem seksualnym, bo w ich ateistycznym świecie co kilka lat będąc w związkach nieformalnych, czytaj konkubinatach, niszczą życie swego partnera, a następnie odchodzą i tworzą nowe kolejne krótkie nieudane związki, by w nich po raz kolejny zatruwać życie swoim jak oni siebie określają partnerów plus popierają zboczenia. Banda potworów w ludzkich skórach

    OdpowiedzUsuń
  2. no i po co to "lewactwo"? innych słów nie znasz?

    OdpowiedzUsuń
  3. "lewactwo" jest przykładem leninowsko-stalinowskiej nowomowy np. "prawicowo-lewacki blok", powielanie takiej za przeproszeniem terminologii jest powielaniem komuchostwa

    OdpowiedzUsuń

Komentować może każdy, bez konieczności logowania. Prosiłbym jednak o wpisanie jakiegoś nicka, bo czasami dyskusja z 6 "anonimowymi" powoduje trochę zamieszania.